*Jeremy*
Zacząłem pakować
nasze rzeczy, nie było tego za dużo więc wziąłem tylko jeden plecak.
Ale gdy tylko znajdę Bonnie i ukarze tego drania, znajdę nam bezpieczne miejsce, gdzie będziemy mogli spokojnie żyć.
Gdy spakowałem już wszystkie rzeczy pobiegłem po śladach zostawionych przez porywacza.
Prowadziły one przez cały las aż do autostrady gdzie było widać już tylko ślady opon.
Będzie potrzebny mi ktoś do pomocy, mój stary znajomy, który tez został nie złapany, Taylor.
*Bonnie*
Obudziłam się w jakimś pokoju, było w nim ciemno, chyba dlatego że było ta tylko jedno okno na dodatek zasłonięte.
Z prawej strony pokoju stało mało łóżko z nową pościelą oczywiście czarną, a z lewej strony mała szafka i toaletka na której leżała karteczka z napisem 'Do Bonnie'.
Od razu po nią sięgnęłam i zaczęłam czytać:
"Droga Bonnie, nie wiez kim jestem i się nie dowiesz.
Postaram się nie zrobić Ci krzywdy.
Nie miej nadziei, że Jeremy przybędzie z pomocą.
Tak się nie stanie.
Uważnie zatarłem ślady, a nawet troszkę go zmyliłem.
Miłego Dnia"
Usiadłam w koncie na ziemi i zaczęłam płakać, tak bardzo nie chciałam być złapana, ale dobre że chociaż Jer jest bezpieczny, że mnie nie odnajdzie i nie narazi się na niebezpieczeństwo.
- Odsuń się od drzwi! - krzyknął ktoś za drzwiami
- Już - nie musiałam dużo robić bo i tak siedziałam po drugiej stronie pokoju.
Drzwi lekko uchyliły się, zobaczyłam małą chudą rękę, a w niej szklankę z białym napojem.
- Wypij do dna, musimy Cię stąd przenieść...
- Dlaczego ?
-Nie wiem co zrobiłaś czarownico, że go tu sprowadziłaś, ale on za to zapłaci.
- O boże, Jeremy!
Jak on ich znalezć tak szybko, jestem tu tylko dzień, chyba że spałam dłużej nie myślałam.
Wypiłam napój do dna i nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam...
Obudziłam się już w jaskini, sama.
Nie było ze mną nikogo.
- Jeremy !? Jesteś tutaj ?
W odpowiedzi otwarły się drzwi w których stanął wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w masce.
-Wprowadzić chłopaka!
Kiedy strażnik wprowadził Jeremiego, serce zabiło mi szybciej.
Nic mu nie zrobili, jeszcze i oby nigdy.
Rzuciłam się w jego ramiona.
-Bonnie, cholera, Bonnie to naprawę ty, szukałem cię dwa tygodnie.
Czyli jednak spałam dużo więcej niż myślałam.
Ale to aż dwa tygodnie.
Gdy strażnicy wyszli opowiedział mi wszystko co przeszedł.
Powiedział ,że już w wieczór porwania zaczął mnie szukać, ale ślady nie doprowadziły go do żadnej podpowiedzi, więc zadzwonił do Taylora, który żył spokojnie w swoich podziemiach.
Doprowadził go aż tutaj (nie wiem gdzie dokładnie jesteśmy) a potem wycofał się i wrócił do 'domu'
Jer starał się wejść cicho znalezć pokój w którym jestem i odejść ze mną jak najszybciej, ale oni jak zawsze byli krok przed nim.
- Bonnie, teraz ważne jest tylko to że jesteśmy razem.


jest świetnie, czekam na ciąg dalszy ;*
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie. ;D Szkoda, że tak krótko i trochę mało opisów, ale mino to przyjemnie się czyta. :D
OdpowiedzUsuńcudnie piszesz te opowiadania ♥
OdpowiedzUsuń