*Bonnie*
Przez cały tydzień myślałam o niespodziance którą szykował Jeremy. Nikomu nic nie powiedziałam, bo w sumie sama nie wiedziałam czy mogę.
Może to była jakaś prywatna sprawa. Nie wiem. Miałam dać mu tydzień i jego sieden dni minęły, a tu nic. Naprawdę byłam ciekawa o co chodzi. Wszyscy mieszkaliśmy teraz w dużym pokoju, z pięcioma łóżkami w hotelu, przy drodze. Każdy z nas czuł się tu bezpiecznie i rzadko kto wychodził, oprócz Jeremiego oczywiście. Znikał zawsze około dwunastej a wracał jakoś o osiemnastej, dziewiętnastej. Dziś jednak chyba nie miał zamiaru wychodzić. Siedział z Damonem przy stole i rozmawiali, w prawie nie wiem o czym, ale oboje bardzo wciągnęli się w rozmowę.
- Bonnie, pójdziesz gdzieś ze mną? - odezwał się Jer w końcu.
- A tu ze mną Eleno? - powiedział po chwili Damon.
Obie zgodnie pokiwałyśmy, a chłopacy uśmiechnęli się do siebie. Szliśmy w stronę lasu, druga para niestety zniknęła mi z oczu.
Kiedy próbowałam coś powiedzieć, chłopak uciszał mnie. Gdy byliśmy w środku lasu, zawiązał mi oczy, a ja niechętnie pozwoliłam mu na to.
Prowadził mnie przez las dość nieudolnie, bo potykałam się co kilka kroków. Za to on tylko się ze mnie śmiał.
- Jeremy błagam, możemy się obejść bez wiązania oczu i innych podobnych rzeczy.
- Staram się być romantyczny, a to że mi to nie wychodzi to już całkiem inna sprawa. - odpowiedział
Nie sądziłam, że nie był romantyczny, bo był. Ostrzegł mnie żebym szła powoli bo schodzimy ze stromej górki.
Chyba zbliżaliśmy się właśnie do miejsca w którym znajduje się niespodzianka. Gdy zeszliśmy już na dół, chwycił moją rękę i powiedział żebym powoli zdjęła opaskę z oczu. Zrobiłam jak powiedział, tyle że nie powoli, a jednym szybkim ruchem. Przez chwilę miałam jeszcze zamknięte oczy.
Potem zobaczyłam biały domek, na środku lasu, w oknach stały czerwone róże.
- Więc jest nie wykończony w środku, nie znam się na meblach, także zostawiłem to Tobie, ale chyba wygląda przyzwoicie, nie sądzisz? - spytał
Przez chwilę nie wiedziałam co mam powiedzieć, całkiem mnie zamurowało.
- Przyzwoicie? - spytałam, a on skrzywił się - Ten dom jest rewelacyjny, taki o jakim zawsze marzyłam.
- Elena mi trochę pomogła, podpytałem ją co jeszcze lubisz.
Damon dla Eleny tez miał niespodziankę. To też był to mały domek, to słodkie ze postarali się dla nas o to. Caroline...ona no ma pewien problem. Miota się miedzy Klausem a Enzo.
Współczuję jej bo obaj są wspaniali i troszczą się o nią, ale żadnemu nie daje zrobić kroku do przodu. Myślałam że weźmie się za Klausa po tym co widziałam w lesie, ale to jej uczucia, nie mogę w nie ingerować. Alaric wróci do starej pracy.
- Hej Bon chodź tutaj - zawołał Jeremy który akurat był w pięknym nowym domu. Weszłam do środka, po raz pierwszy. W domu było już kilka mebli, na ścianach wisiały nasza zdjęcia, poczułam że się rozpłacze, nie spodziewałam się czegoś takiego po nim.
- Jeremy? Gdzie jesteś? - U góry, musiałem coś poprawić w pokoju.
- Kocham Cie. - powiedziałam i usłyszałam jego kroki. Zbiegł po schodach, mocno mnie przytulił i powiedział:
- Chyba nie wiesz, jak ja bardzo kocham Ciebie. - Wiem - powiedziałam tak cicho, jakby ktoś nas podsłuchiwał. To idealne zakończenie tego co nam się przydarzyło. Teraz chcę tylko żeby ta chwila trwała, trwała i trwała wiecznie.
Czytasz = Komentujesz

















