poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 7
*Bonnie*
Klaus i Caroline rozmawiali całą noc, była pod wrażeniem Klausa.
Nie wiedziałam, że potrafi pokazać takie emocje, nie myślałam, że potrafi kochać.
Teraz trochę mi wstyd i głupio się czułam, widząc jak bardzo pozytywne uczuje, czuje do Caroline.
Wszyscy chcieliśmy wiedzieć czy był z Damonem i Eleną,czy wie gdzie są, co się z nimi stało, ale widać było, że był zmęczony. Choć za nic nie chciał tego okazać. Pytałam kilka razy czy wszystko w porządku, Car także to widziała. Podejrzewam, że ona chyba odwzajemnia te uczucia.
W pewnym sensie się cieszyłam, bo to on sprawił, że uśmiechnęła się pierwszy raz szczerze, odkąd ją zobaczyłam w więzieniu.  Pierwszy raz od tej całej masakry ona się śmieje.
Każdy ma osobę która tak na niego działa, ale nie sądziła, że tą jej osobą jest właśnie on.
Ciekawi mnie też co tak bardzo zmęczyło Klausa, ale nie chciałam go teraz o to pytać, na to wszystko będzie czas jutro.

***
Tym razem wszyscy wstaliśmy prawie równo, zjedliśmy śniadanie i usiedliśmy w kółko, by wysłuchać Klausa. 
- Także co chcecie wiedzieć - spytał. Zapała dosyć niezręczna cisza, nie wiem czy to dlatego, że baliśmy się spytać, a właściwie to baliśmy się odpowiedzi. A może dlatego, że nie wiedzieliśmy co powiedzieć ? Jednak Caroline odważyła się:
- Byłeś z Eleną i Damon, co się stało po tym jak wyszliście ?
-Eh, wyszliśmy z budynku razem, Caroline przysięgam chciałem wrócić, chciałem.
 Zawahał się, nie wiem co się z nim dzieję, ale mnie taki Klaus z uczuciami odpowiada 
- Chciałem, ale Oni stali wszędzie, a ja wcześniej nie myśląc wybiegłem za tę głupią bramę. W końcu się wkurzyli, strażnicy, wyszli i biegli za mną i za Damonem i Eleną, bo wtedy jeszcze ze mną  byli. Schowaliśmy się w lesie, w starym domu, ale Oni go podpalili, więc wybiegliśmy. Byłem trochę do przodu, myślałem, że biegną tuż za mną, ale Elena się potknęła, bo wiecie ona nie jest już wampirem, zrobili jej to.
 Chore demony. Potem ich zabrali do więzienia, a potem słyszałem  krzyk, więc podbiegłem no spotkałem was. - skończył, a ja myślałam, że zaraz zemdleje, z całej siły powstrzymywałam łzy.
Nie mogłam uwierzyć, że znowu tam są, no i Elena...jak...Damon im tego nie daruje.
- Ja tam ide! -postanowiła Car
- Idę z Tobą - stwierdziłam, po czym wszyscy przytaknęli i ruszyliśmy
***
Kiedy byliśmy obok więzienia serce zabiło mi szybciej, Jeremy chwycił moją rękę.
Podeszliśmy jak najbliżej, plan był taki, ja, Jer i Enzo odciągamy uwagę strażników, a Car, Klaus i Alaric idą po nich. 
Byliśmy obok bramy kiedy alarm się włączył i Oni wyszli. 
- Biegniemy! - krzyknął Enzo. Za sobą słyszałam krzyki "to oni szybko" 
Kontem oka spojrzałam w na resztę, wbiegali akurat do środka, uśmiechnęłam się. 
Jeremy i Enzo też się uśmiechali. Jednak nie trwało to długo bo doganiali nas, nigdy nie byli tacy szybcy. Zawsze nam się udawało. Zawsze. Teraz też damy radę, powtarzałam po cichu do siebie.
Poczułam czyjąś zimną rękę, t nie był Jer. To był jeden z nich.  Zaczęłam krzyczeć i szarpać się z nim. Drugi zniknął, chłopcy stanęli, słyszałam jak któryś z nich krzycz i nagle byli obok mnie.
Strażnik puścił mnie, a ja upadłam. Chwycił Jeremiego, odwrócił się jakby nigdy nic i szedł w stronę więzienia. Łzy ściekały mi po policzkach. 
Razem z Enzo biegliśmy w jego stronę kiedy obok strażnika pojawili się jego przyjaciele. Chłopak chwycił mnie i powiedział:
-Stój, nie pomożemy mu!
-Enzo puść mnie, błagam chce iść z Jeremym! Puść! - upadłam na kolana, schował twarz w ręce, płakałam. 
Z dala słyszałam jego krzyk:
- Bonnie, kocham Cię - łzy ciekły szybciej, a jego głos ucichał - Kocham Cię!
Jedyne co zdołałam odpowiedzieć to, to :
- Wrócę po Ciebie.

3 komentarze:

  1. Świetny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. 42 yrs old Business Systems Development Analyst Leeland Josey, hailing from Manitou enjoys watching movies like Claire Dolan and Crocheting. Took a trip to Gondwana Rainforests of Australia and drives a McLaren F1. wiecej

    OdpowiedzUsuń