niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział 9
*Caroline*
Powiedziałam wszystkim o osobach, która zobaczyłam z górki. Jeremy od razu najszybciej ruszył w dół, bo mogła być to jego ukochana. Ruszyliśmy więc szybko za nim.
 Słyszałam jak krzyczał jej imię, ale nie było żadnej odpowiedzi.
Dobiegłam do niego i szukałam wzrokiem osób które wcześniej widziałam.
Nic między drzwiami się nie ruszało, nic nie było słychać. Las przybierał akurat pomarańczowych i żółtych kolorów, lubiłam wtedy przebywać w takich miejsca.
Kiedy tak sobie rozmyślałam, Jeremy odchodził od zmysłów, trzęsły mu się ręce. Klaus położył rękę na moim  ramieniu, a ja zdałam sobie sprawę, że moje ręce też się trzęsą, nawet bardziej niż jego. Alaric i Mikaelson byli spokojni, z ich twarzy nie dało się wyczytać żadnych emocji, po prostu stali obok, jakby zaraz nic nie miało się wydarzyć. Staliśmy tak już chwilę, wiatr zaczął wiać mocniej i mocniej. W końcu w głębi coś lub ktoś się poruszył. Widać było, że powoli zmierza w naszą stronę.
 Mocno ścisnęłam rękę Klausa, a on uśmiechnął się jakby sprawiło mu to radość.
Zza drzew wyłoniła się postać chudej, brudnej dziewczyny. Na nasz widok jej twarz rozpromieniła się.
- Elena? - zapytał Alaric, uwalniając w końcu skrywane emocje.
- Tak - odpowiedział, a Damon stanął akurat obok niej.
Wszyscy trwaliśmy w mocnym uścisku przez jakiś czas. Elena wyglądała na wykończaną.
Nie to co Salvatore który witał się właśnie z najlepszym kumplem - Alarickiem.
- A gdzie Bon-Bon? -spytał po przywitaniu się.
- Też chciałbym wiedzieć - odpowiedział Jer.
- Spokojnie, ona ma swoje czary-mary  hokus-pokus, znajdziemy ją.
Uśmiechnęli się do siebie, nie wiem jak wampir to zrobił, bo ja próbowałam zrobić to wiele razy, że Jer uśmiechnął się lekko bo lekko, ale szczerze. Jakby jego słowa zawsze się sprawdzały, jakby dały mu pewność, ale mnie jego słowa też podbudowały.
Tak działa Damon Salvatore.
- Chyba nie będziecie musieli szukać długo. - odezwał się męski, silny głos tuż za mną.
Pomyślałam, że to Klaus, więc energiczne odwróciłam się do tyłu, żeby go uciszyć, bo te słowa zabrzmiały dziwnie sarkastycznie. Jednak gdy się odwróciłam, tuż przede mną stał nie kto inny jak Enzo.
- Witaj piękna, cudownie Cię znowu widzieć.
- Enzo! - bez zastanowienia, przytuliłam go.
Nie wiem kiedy, ale zamknęłam oczy, więc szybko otworzyłam je, zobaczyłam Bonnie.
Całą i zdrową, opierała się o drzewo.
- Bonnie?! - Jeremy podbiegł do niej i obrócił w powietrzu.
- A nie mówiłem - odezwał się Damon.
- To na pewno ty? - wypuścił ją z objęć na chwilę, żeby sprawdzić.
Uśmiechnęłam się lekko do Klausa, który znowu trzymał moją rękę.
- To ty. - powiedział, sam do siebie. I znowu objął dziewczynę - Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię - mówił Jer do Bonnie.
Wybuchliśmy śmiechem, wszyscy razem, tak jak za dawnych czasów.
*Bonnie*
Znowu byłam z Jeremym, tak jak powinno być od dawna.
Jeszcze nie wiem co zrobimy z tym wszystkim, ale chyba damy sobie rade.
- Bonnie, mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką? - zdziwiłam się, bo myślałam, że to aż za dużo niespodzianek na jeden dzień.
- Nie dziś, nie jutro. Dasz mi tydzień?
- Na co?
- Tydzień na zrobienie czego, podjęcia kroków, rozumiesz?
- Chyba tak. Tak, tak rozumiem - nie rozumiałam, ale wolałam już nie pytać. Czułam, że im więcej pytań zadam, tym mniej będzie mi się to podobać.
- Ej, gołąbeczki, chodźcie już do nas. - krzyknął Damon.
Poszliśmy więc do nich, szczęśliwych jak nigdy, nikt nie zwracał uwagi na to, że Elena to znowu człowiek. Więc ja też nie chciałam psuć tej chwili. Z resztą teraz, chciałam rozgryźć niespodziankę, Jeremiego.
Czytasz = Komentujesz 

3 komentarze:

  1. Teksty Damona i relacja Carenzo super ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz tak świetnie, że tylko chce się czytać dalej <3 dlatego szkoda, że Twoje rozdziały nie są dłuższe :( przykro mi, że następny rozdział będzie już ostatni :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział szkoda że ostatni ale czekam na kolejne opowiadanie ♥

    OdpowiedzUsuń